Świeży wyrok TK – co będzie z roszczeniami przeciwko lotniskom?

Nareszcie wiosna. W końcu można przenieść się z biurem na ogród, balkon, czy taras. Pisząc te słowa siedzę na tarasie wśród moich „buldogów Temidy”, z których tylko jeden może poszczycić się mianem tej rasy, a reszta gatunkowo odbiega od wzorca (trudno zakwalifikować koty do buldogów 😉 ). Siedzę i patrzę w wiosenne niebo, na którym pięknie rysują się smugi samolotów. Istnieją teraz aplikacje, dzięki którym jestem w stanie stwierdzić, czy ten samolot, który przelatuje nad domem, wraca właśnie z Seulu, czy też za chwilę wyląduje w Helsinkach.

Nie wszyscy jednak mają takie szczęście. Dla niektórych samolot kojarzy się tylko ze szczelnie zamkniętymi oknami w celu ochrony przed hałasem. Takie osoby mogą tylko pomarzyć o pracy umysłowej na świeżym powietrzu we własnym ogrodzie, gdyż w trakcie przelotu samolotu nad ich głowami nie słyszą własnych myśli. I właśnie w ich obronie stanął niedawno Trybunał Konstytucyjny stwierdzając, że dwuletni okres dochodzenia roszczeń związanych z wprowadzeniem obszarów ograniczonego użytkowania wokół lotnisk jest niezgodny z Konstytucją.

O tym, że Trybunał ma się zająć tym tematem, pisałam tutaj.    Dla przypomnienia: Rzecznik Praw Obywatelskich twierdził, iż wprowadzenie w ustawie Prawo Ochrony Środowiska bardzo krótkiego, dwuletniego terminu do zgłaszania roszczeń odszkodowawczych w sposób nadmierny ogranicza konstytucyjne prawo własności. Trybunał przychylił się do tego stanowiska i wyrokiem z dnia 7 marca 2018 w sprawie o sygn. K 2/17 orzekł, że art. 129 ust. 4 Prawa ochrony środowiska jest niezgodny z art. 64 Konstytucji. Jednocześnie jednak TK stwierdził, że przepis ten straci moc dopiero po 12 miesiącach od dnia ogłoszenia wyroku w Dzienniku Ustaw RP. W ustnym uzasadnieniu TK wskazał, że w ciągu tego roku ustawodawca powinien zmienić obowiązujące zasady dochodzenia odszkodowania, ale nie dał szczegółowych wytycznych w tym zakresie. Co to oznacza dla właścicieli nieruchomości wokół lotnisk? Rozczarowani mogą być posiadacze domów wokół Lotniska w Gdańsku, gdyż dla nich termin upływał z końcem marca.  Jeśli liczyli, że Trybunał wydłuży dla nich termin zgłaszania roszczeń, to się nieco przeliczyli. Te oraz pozostałe osoby muszą czekać na nowe regulacje prawne. Być może termin ten zostanie zlikwidowany i w grę wejdą ogólne zasady przedawnienia roszczeń majątkowych, a być może będzie jedynie trochę przedłużony. Nie można wykluczyć wprowadzenia innych regulacji, które mają ograniczyć prawo dochodzenia roszczeń od zarządców lotniska. Wszyscy muszą więc jeszcze uzbroić się w cierpliwość. Jedynie Ci, którym niedługo upłynie 10-letni termin przedawnienia, wynikający z Kodeksu Cywilnego, powinni przerwać bieg tego terminu, składając choćby wniosek o zawezwanie do próby ugodowej.

Nie ma jeszcze pisemnego uzasadnienia wyroku Trybunału, ale można zapoznać się z pozostałymi dokumentami w sprawie. Szczegóły znajdziecie Państwo  tutaj.

Czy zlecać wycenę przed złożeniem pozwu o odszkodowanie za hałas?

Ostatnio wielu klientów chcących uzyskać odszkodowanie z wprowadzenie OOU wokół lotniska w Gdańsku (Rębiechowo) pyta mnie, w jaki sposób mam zamiar obliczyć wysokość tego odszkodowania (Więcej na temat odszkodowania za hałas tutaj, oraz tutaj).  Interesuje ich, czy w tym celu konieczne jest zlecenie jeszcze przed wytoczeniem powództwa operatu szacunkowego rzeczoznawcy majątkowemu. Sugerują przy tym, że najlepiej aby rzeczoznawca ten wpisany był na listę biegłych sądowych. Otóż nie ma takiej potrzeby. Co więcej, wykonanie takiego operatu wiąże się z dodatkowymi kosztami, które nie zostaną zwrócone stronie nawet w razie wygrania procesu sądowego.

Czym bowiem jest taki operat szacunkowy wykonany na zlecenie strony i przedłożony w sądzie jako dowód w sprawie? Czym różni się od opinii wykonanej na wniosek strony, ale na zlecenie sądu? Różnice są bardzo znaczne.

Najprościej mówiąc, operat zlecony przez stronę jest dokumentem prywatnym, a opinia zlecona przez sąd jest  opinią biegłego w rozumieniu przepisów Kodeksu postępowania cywilnego. Jak nietrudno się domyślić opinia biegłego ma znacznie większą moc dowodową i znacznie trudniej ją podważyć. Dokument prywatny zaś bardzo łatwo zakwestionować. Wypowiedział się na ten temat Sąd Najwyższy, który w jednym z wyroków stwierdził, że „Dowód ten [dowód z opinii biegłego – przyp.aut.] nie może być zastąpiony przez opinię wykonaną przez biegłego na zlecenie prywatne strony, gdyż nie jest to tryb przewidziany w kodeksie postępowania cywilnego. Opinia taka jest dokumentem prywatnym,  ale  nie  jest  dowodem  z  opinii  biegłego.  Jako  dokument  prywatny potwierdza  jedynie,  że  osoba,  która  go  podpisała  złożyła  oświadczenie  zawarte  w dokumencie  (art.  245  k.c.).  Treść  tego  oświadczenia  nie  jest  jednak  objęta domniemaniem  zgodności  z  prawdą  zawartych  w  nim  twierdzeń” (Wyrok SN 17.11.2010 r., sygn. I CSK 57/10).

Co ciekawe, dla oceny opinii zleconej  prywatnie przez stronę nie ma żadnego znaczenia, że wykonana została przez  biegłego sądowego. Moc dowodowa takiego dokumentu zależy bowiem nie od osoby, która go sporządziła, a od podmiotu, który zlecił jego wykonanie.

Również Sąd Apelacyjny w Warszawie w sprawie o sygn. I ACA 133/11 stwierdził, że „Jeżeli jednak strona składa ekspertyzę z intencją uznania jej przez sąd za dowód – tak jak to miało miejsce w sprawie niniejszej – wówczas istnieją podstawy do przypisania owej opinii także znaczenia dowodu z dokumentu prywatnego (art. 245 k.p.c.). Należy natomiast pamiętać, że pozasądowa opinia rzeczoznawcy jako dokument prywatny stanowi jedynie dowód tego, że osoba, która ją podpisała wyraziła zawarty w niej pogląd, nie korzysta natomiast z domniemania zgodności z prawdą zawartych w niej twierdzeń (zob. wyrok Sądu Najwyższego z dnia 8 czerwca 2001 r., sygn. akt I PKN 468/00, OSNP 2003 r., nr 8, poz. 197 oraz powoływany wyżej wyrok z dnia 15 stycznia 2010 r.). Dlatego też twierdzenia zawarte w tego rodzaju opinii, a dotyczące wiadomości specjalnych, mogą stać się podstawą poczynienia ustaleń faktycznych w zasadzie tylko wówczas, gdy okoliczności te zostaną przyznane przez stronę przeciwną (art. 229 k.p.c.) albo też, gdy sąd uzna je za przyznane wobec braku zaprzeczenia przez stronę przeciwną (art. 230 k.p.c.)”.

Co to oznacza w praktyce?

Wystarczy, że druga strona zakwestionuje złożoną przez nas opinię i dokument ten straci swoje znaczenie dowodowe. W takim wypadku konieczne jest złożenie do sądu wniosku o przeprowadzenie dowodu z opinii biegłego, zgodnie z art. 278 KPC. Dopiero taka opinia, sporządzona przez biegłego sądowego na zlecenie Sądu, będzie mogła zostać uwzględniona w postępowaniu jako opinia biegłego.

W praktyce oznacza to, że zlecenie prywatnie  przez stronę wyceny będzie miało jedynie walor informacyjny. Strona i jej pełnomocnik dowiedzą się, jaka może być wartość dochodzonego przez nich odszkodowania. Dotyczy to przy tym wszystkich opinii – wyceny nieruchomości, służebności, wynagrodzenia za bezumowne korzystanie z nieruchomości, odszkodowanie za hałas, czy odszkodowania za wypadek komunikacyjny, jak i wszystkich innych ekspertyz wymagających wiadomości specjalnych. Zlecając taką ekspertyzę biegłemu z listy biegłych sądowych strona dodatkowo działa na swoją niekorzyść, gdyż w zasadzie nie jest możliwe aby ten sam biegły sporządził opinię w danym procesie jako biegły sądowy. Strona traci więc szanse na to, że osoba, której kompetencje doceniła i która mogłaby przyczynić się do wygrania sporu, będzie biegłym sądowym w jej sprawie.

Dodatkowo konieczne będzie poniesienie kolejnych kosztów, związanych z wykonaniem kolejnej opinii czy ekspertyzy.

Nie twierdzę, że działanie takie jest niepotrzebne, albo bezcelowe. Uważam jednak, że ma to sens tylko w szczególnie uzasadnionych przypadkach, gdy stopień skomplikowania sprawy nie pozwala na przedprocesową ocenę zasadności roszczeń. Jeśli więc mamy wątpliwości, czy np. dane prace budowlane zostały wykonane prawidłowo, lepiej wykonać ekspertyzę przed procesem. Jeśli bowiem będzie niekorzystna, unikniemy niepotrzebnego i kosztownego sporu. Jeśli jednak zasada odpowiedzialności jest bezsporna a okoliczności sprawy pozwalają w przybliżeniu określić wartość szkody, wówczas wykonanie takiej opinii narazi nas jedynie na niepotrzebne koszty. Ustalenie, ile powinno wynosić odszkodowanie za hałas z pewnością wymaga wiadomości specjalnych, konieczne jest więc w taje sprawie wykonanie opinii biegłego zleconej przez Sąd.

PS.

Przyznam się Państwu, że ostatnie podróże do Gdańska zaowocowały powiększeniem teamu Buldogów Temidy – tym razem o trzy przepiękne kociaki 😉 .

 

Odszkodowania za hałas – koniec terminu w Gdańsku coraz bliżej

W dniu 10 listopada 2017  uczestniczyłam w bardzo ciekawym szkoleniu dotyczącym odszkodowań z tytułu wprowadzenia obszarów ograniczonego użytkowania wokół lotnisk. Szkolenie miało miejsce w Gdańsku, gdyż właśnie w tym mieście niedługo upłynie termin zgłaszania roszczeń wobec Lotniska im. Lecha Wałęsy. Warto pamiętać, że dwuletni termin, w którym należy zgłosić swe roszczenia jest terminem zawitym, co oznacza, że nie ma możliwości jego przywrócenia, czy przedłużenia. Jest więc rzeczą bardzo istotną, aby przed końcem marca 2018 r. wystąpić z roszczeniem wobec Lotniska.

Warto przy tym pamiętać, że chociaż potocznie dochodzone roszczenia nazywa się odszkodowaniem za hałas, to w rzeczywistości sam wzrost natężenia hałasu nie ma wpływu na istnienie roszczeń przewidzianych w ustawie Prawo Ochrony Środowiska.  W rzeczywistości bowiem czynnikiem stanowiącym podstawę odszkodowawczą jest wejście w życie aktu prawa miejscowego, tj. Uchwały Sejmiku Województwa.

Jakie są zatem podstawy dochodzenia tego typu odszkodowań?

Zgodnie z treścią art. 129 ust. 2 Ustawy Prawo ochrony środowiska (tj. Dz.U. z 2013 r., poz. 1232), w związku z ograniczeniem sposobu korzystania z nieruchomości, na skutek wprowadzenia obszaru ograniczonego użytkowania, jej właściciel może żądać odszkodowania za poniesioną szkodę. Szkoda ta obejmuje również zmniejszenie wartości nieruchomości.

Powołany wyżej przepis stanowi więc samodzielną podstawę odpowiedzialności odszkodowawczej związanej z ograniczeniem sposobu korzystania z nieruchomości w wyniku ustanowienia obszaru ograniczonego użytkowania. Pogląd taki wyraził również Sąd Najwyższy w wyroku z dnia 25 lutego 2009 r.[1],  stwierdzając, że  „z faktu ich zamieszczenia w osobnym dziale zatytułowanym „Ograniczenie sposobu korzystania z nieruchomości w związku z ochroną środowiska” wynika, że ustawodawca w art. 129-136 OchŚrodU uregulował samodzielne podstawy odpowiedzialności odszkodowawczej związanej z ograniczeniem sposobu korzystania z nieruchomości oraz z utworzeniem obszaru ograniczonego użytkowania, opierając się na założeniu, że ryzyko szkód związanych z działalnością uciążliwą dla otoczenia powinien ponosić podmiot, który tę działalność podejmuje dla własnej korzyści (cuius damnum eius periculum). Przesłankami tej odpowiedzialności są: wejście w życie rozporządzenia lub aktu prawa miejscowego powodującego ograniczenie sposobu korzystania z nieruchomości, szkoda poniesiona przez właściciela nieruchomości, jej użytkownika wieczystego lub osobę, której przysługuje prawo rzeczowe do nieruchomości, i związek przyczynowy między wprowadzonym ograniczeniem sposobu korzystania z nieruchomości a szkodą”.

Kwestia ta jest kluczowa dla zrozumienia podstaw odpowiedzialności Lotniska i sposobu przygotowania strategii procesowej. Nasza Kancelaria przekonała się o tym, prowadząc sprawy przeciwko poznańskiemu Lotnisku Ławica. Podniesienie odpowiednich argumentów pozwoliło nam jak dotąd wygrać wszystkie prowadzone sprawy. Więcej o kwestii odszkodowań znajdziecie Państwo tutaj.

Chociaż Gdańsk przywitał nas niezbyt przyjemną, listopadową pogodą, to i tak spacer po gdańskiej starówce dał mi wiele przyjemności. Dobrze, że szkolenia odbywają się w takich pięknych miejscach :).

 

[1] wyrok SN z 25.02.2009 , II CSK 546/08, Monitor Prawniczy rok 2010, Nr 12, str. 689;

 

Kontakt

Libera i Wspólnicy Kancelaria Radców Prawnych Spółka komandytowa

ul. Mazowiecka 8, 60-617 Poznań
tel. +48 790 301 331
fax +48 61 669 05 26
sekretariat@KancelariaLibera.pl