10 lat służebności przesyłu

Niedawno nasza Kancelaria obchodziła nie lada święto – dziesiątą rocznicę wprowadzenia do Kodeksu cywilnego służebności przesyłu.

Służebności przesyłu stanowią jedną z głównych specjalizacji naszej Kancelarii. Negocjacje pomiędzy właścicielami a przedsiębiorstwami w sprawie uregulowania praw do gruntów, sprawy sądowe o ustanowienie służebności przesyłu, o wynagrodzenie za bezumowne korzystanie, czy sprawy o zasiedzenie służebności, to dla prawników naszej Kancelarii chleb powszedni. Z okazji tej okrągłej rocznicy postanowiliśmy zrobić małe podsumowanie. Co to dla nas i naszych Klientów znaczy w praktyce?

– wartość roszczeń – ponad 25.000.000 zł

– długość urządzeń przesyłowych objętych sprawami – ponad 100.000 m (a pewnie znacznie więcej)

– powierzchnia pasów służebności objętych roszczeniami – ponad 5.000.000 m2

 

Jeśli jesteście ciekawi,  ile to przepracowanych godzin, wypitych kubków kawy,  oraz przejechanych kilometrów – możecie Państwo zobaczyć na specjalnie przygotowanym filmie.

Zapraszam do oglądania 🙂 .

 

 

 

Sąd Najwyższy kolejny raz o służebności przesyłu

W dniu dzisiejszym Sąd Najwyższy w powiększonym składzie 7 sędziów po raz kolejny zajął się kwestią bardzo istotną dla naszych klientów – chodzi oczywiście o służebność przesyłu. Sprawa rozpoznana została pod sygn. III CZP 50/17. Tym razem przedmiotem rozstrzygnięcia było pytanie:

  • czy przedsiębiorstwo państwowe, które wybudowało urządzenia przesyłowe na gruntach Skarbu Państwa przed 1990 r, nabyło z mocy samego prawa po tej dacie wraz z tymi urządzeniami również służebność gruntową odpowiadającą służebności przesyłu.

Sąd Najwyższy udzielił odpowiedzi negatywnej uznając, że nie było takiej możliwości prawnej. W ustnym uzasadnieniu uchwały wskazano, że źródłem powstania prawa służebności może być umowa między stronami, lub orzeczenie sądu. Ustanowienie służebności na cudzej nieruchomości ogranicza w pewnym zakresie własność, a więc jest rodzajem wywłaszczenia. Wywłaszczenie zaś musi opierać się o konkretne przepisy prawa. W poprzednim stanie prawnym brak było jakichkolwiek przepisów, które mogłyby stanowić podstawę prawną powstania takiej służebności. Według Sądu Najwyższego pogląd przeciwny (tj dopuszczający nabycie służebności z mocy samego prawa) stanowi niedopuszczalną wykładnię prawa i jest sprzeczne z podstawową zasadą zamkniętego katalogu praw rzeczowych.

Uchwała ta nie zamyka jednak drogi  przedsiębiorstwom przesyłowym do zasiedzenia służebności przesyłu. Jednak z uwagi na to, że każdorazowo stwierdzenie zasiedzenia wymaga zbadania wielu przesłanek i indywidualnego podejścia do każdej sprawy, Sąd Najwyższy odmówił odpowiedzi na drugie pytanie zadane przez Sąd Okręgowy w Toruniu.

Poniżej treść zapytania oraz podjętej przez Sąd Najwyższy uchwały.

sygn. III CZP 50/17

​”1) Czy uzyskanie na własność przez przedsiębiorstwo państwowe urządzeń przesyłowych, posadowionych na nieruchomościach należących wówczas do Skarbu Państwa, na podstawie ustawy z dnia 20 grudnia 1990 r. o zmianie ustawy o przedsiębiorstwach państwowych (Dz.U. z 1991 r., Nr 2, poz. 6) spowodowało uzyskanie przez to przedsiębiorstwo  z mocy prawa – jako prawa związanego z własnością urządzeń, – służebności gruntowej o treści odpowiadającej służebności przesyłu obciążającego te nieruchomości?
2) w przypadku udzielenia odpowiedzi negatywnej na powyższe pytanie, czy przedsiębiorstwo przesyłowe jako posiadacz służebności gruntowej o treści odpowiadającej służebności przesyłu, pozostawało w dobrej czy w złej wierze oraz w jakiej dacie rozpoczął się bieg terminu zasiedzenia tej służebności, na rzecz tego przedsiębiorstwa?”

Uchwała składu 7 sędziów Sądu Najwyższego z dnia 5 czerwca 2018 r.

1. Nabycie przez przedsiębiorstwo państwowe – na podstawie ustawy z dnia 20 grudnia 1990 r. o zmianie ustawy o przedsiębiorstwach państwowych (Dz.U. z 1991 r. Nr 2, poz. 6) – własności urządzeń przesyłowych posadowionych na nieruchomościach należących do Skarbu Państwa nie spowodowało uzyskania przez to przedsiębiorstwo z mocy prawa służebności gruntowej o treści odpowiadającej służebności przesyłu obciążającej te nieruchomości. 
2. Odmawia podjęcia uchwały w pozostałym zakresie.

 

Kilka słów o zasiedzeniu (nie mylić z zasiadaniem)

Całkiem niedawno obchodziliśmy Święta Bożego Narodzenia, które nieodmiennie kojarzą się z zasiadaniem do wspólnej wieczerzy wigilijnej. Często też zasiadaliśmy do stołu dnia następnego i jeszcze kolejnego, a po tych kilku dniach zasiadania trudno nam było od tego stołu wstać. Zasiadanie to miało ten skutek, że do dnia dzisiejszego (przynajmniej w moim przypadku) trwa nierówna walka z efektami takiego zasiadania.

Temat, o którym chciałabym dzisiaj pisać, nie ma jednak z takim zasiadaniem nic wspólnego, chociaż nazwa omawianej  instytucji prawnej jest podobna – chodzi mianowicie o ZASIEDZENIE. Czym więc jest owo zasiedzenie? Często, gdy jest nam dobrze w trakcie u wizyty u znajomych, albo zagadamy się z kumplem przy piwie, ewentualnie z koleżanką na kawce, z przerażeniem odkrywamy, że strasznie się zasiedzieliśmy i zrobiło się bardzo późno. Często jest tak późno, że odjechał ostatni autobus, nie zdążymy na kolejne umówione spotkanie, albo też nie damy rady odebrać dziecka z przedszkola. Zasiedzenie więc jest permanentnie związane z upływającym czasem. Czas ten jest tak długi, że w konkretnych okolicznościach nasze zaniedbanie wywołuje bardzo przykre konsekwencje.

Tak się dzieje, gdy np. właściciel nieruchomości nie reaguje na fakt, że sąsiad zrobił sobie przez jego ziemię wygodny skrót i systematycznie z niego korzysta dojeżdżając do drogi asfaltowej. Jeżeli stan ten trwa wystarczająco długo, przynajmniej 20 lat, to po upływie tego czasu sąsiad może domagać się stwierdzenia, że nabył przez zasiedzenie służebność drogi koniecznej.

W innym przypadku może być tak, że jedno z dzieci po śmierci rodzica mieszka nadal w domu, który był jego własnością za życia. Jeżeli pozostałe rodzeństwo, któremu przypadł spadek,  nie sprzeciwia się temu, to znów po kilkudziesięciu latach dziecko  mieszkające w domu może żądać stwierdzenia, że doszło do zasiedzenia na jego rzecz własności całego domu. Bierność pozostałych spadkobierców będzie więc jednoznaczna z tym, że utracą oni swoją część spadku na rzecz jednego z braci lub sióstr. Tak było w przypadku mojej pierwszej sprawy o zasiedzenie.

W uproszczeniu do zasiedzenia danego prawa konieczne są więc dwie rzeczy: bierność aktualnego właściciela i wykonywanie danego prawa przez osobę zasiadującą. Takiego zasiadującego można przyrównać np. do starszego pana, który dzień w dzień zasiada w parku na swej ulubionej ławce karmiąc gołębie. Gdy okazuje się, że jednego dnia ławka jest zajęta przez inną osobę, pan jest wielce oburzony, gdyż był święcie przekonany o tym, że ławeczka ta należy do niego (bo korzystał z niej dzień w dzień przez kilka lat). Oczywiście miejsca na ławce w parku nie da się zasiedzieć, chodzi mi tu bardziej o wewnętrzne przekonanie starszego pana, że ławka należy do niego. Bo ta wola posiadania czegoś na własność jest kolejnym istotnym elementem zasiedzenia własności.

Zasiedzenie polega więc na tym, że na skutek wykonywania danego prawa przez określony okres czasu, przy braku sprzeciwu ze strony osoby, której dane prawo przysługuje, można dane prawo uzyskać i żądać potwierdzenia tego faktu przez sąd.

Zasiedzieć można nie tylko prawo własności, ale też inne prawa rzeczowe, takie jak służebność przesyłu, ale o tym już będą kolejne wpisy.

 

A na zdjęciu widzą Państwo jednego z Buldogów Temidy, któremu w czasie Świąt też się trochę „zasiedziało”. Na szczęście śnieg nie ma kalorii 😉 .

fot. Klaudyna Młynarska

Kontakt

Libera i Wspólnicy Kancelaria Radców Prawnych Spółka komandytowa

ul. Mazowiecka 8, 60-617 Poznań
tel. +48 790 301 331
fax +48 61 669 05 26
sekretariat@KancelariaLibera.pl